Moja przygoda z NZSem

Niezależne Zrzeszenie Studentów (w skrócie NZS) to największa organizacja studencka w Polsce. Jak nazwa mówi – działa niezależnie od władz uczelni. Tworzą ją tylko studenci. Celem organizacji jest aktywizacja życia studenckiego i wspieranie przedsiębiorczości a także współpraca i integracja środowiska akademickiego.

To stowarzyszenie o niewątpliwie bogatej historii. W skrócie powiem, że powstało we wrześniu 1980 w wyniku wydarzeń i strajków robotniczych z sierpnia 1980. Po różnych wzlotach i upadkach, jak chociażby zdelegalizowanie działalności organizacji po wprowadzeniu stanu wojennego, NZS działa w naszym kraju prężnie do dziś. Swoje Organizacje Uczelniane (OU) ma w wielu miastach. Jedna z nich (jedyna w Bydgoszczy) coraz prężniej działa na mojej uczelni jako Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Technologiczni-Przyrodniczego w Bydgoszczy. Do NZS UTP dołączyłam na początku studiów i działałam aktywnie przez pierwszy rok.

Co robi NZS?

Realizuje swoje cele poprzez liczne projekty. Jeżeli chcesz wiedzieć o nich więcej, kliknij w logo.

                            

                

 

 

Niezależne Zrzeszenie Studentów a Samorząd Studencki

Te dwie organizacje bywają często ze sobą mylone. NZSiacy bardzo nie lubią, gdy studenci kojarzą Wampiriadę z Samorządem, naprawdę 😉 Jest kilka podstawowych różnic – każda z organizacji ma swoje projekty i wydarzenia. Samorząd Studencki zajmuje się organizacją Juwenaliów, na naszej uczelni tworzył też certyfikowane szkolenia Autodesk AutoCAD, 3DS Max czy warsztaty z innowacyjnego projektowania i wiele innych. Samorząd działa ściśle pod skrzydłami uczelni, NZS działa niezależnie od władz, ale z nimi współpracuje.

Idealnie jest, gdy NZS i Samorząd współpracują ze sobą. Wiem, że na niektórych uczelniach w Polsce ta współpraca jest bardzo dobra. Jednak na wielu daleko do wzajemnego wsparcia. Bywa, że nastawienie jest wrogie. A szkoda. Na naszej uczelni po różnych perypetiach współpraca też nie układa się za dobrze. Bynajmniej tak było w zeszłym roku. Nie wiem jak to teraz wygląda, mam nadzieję, że jest lepiej 😀

 

Co zyskałam dzięki działalności w NZSie?

♦ Poznałam sporo ciekawych ludzi o przeróżnych charakterach i zainteresowaniach, z którymi miło spędziłam czas – raz przy pracy, raz przy odpoczynku. Co do tego drugiego – świetnie wspominam naszą grę miejską.

♦ Nawiązałam kontakt z osobami pracującymi w różnych firmach (np. Atos), fundacjach czy prowadzących własną działalność gospodarczą. Poznałam Panią Kasię z Biura Karier UTP, która zawsze bardzo chętnie pomaga w promocji i udostępnia posty NZS na stronie BK, za co jesteśmy jej bardzo wdzięczni 😀

♦ Tutaj po raz pierwszy dowiedziałam się na czym polega praca przy większym projekcie, czyli np. organizacji jakiegoś wydarzenia od kuchni. Brałam udział w projektach takich jak Wampiriada, Podaruj uśmiech, Prawie Kino i Drogowskazy Kariery. Przekonałam się jak to jest pracować w zespole przy wspólnym przedsięwzięciu. Nie zawsze było kolorowo. Niejednokrotnie zmagaliśmy się z różnymi trudnościami, takimi jak stres, brak motywacji, kłótnie czy brak odpowiedzialności. Ale jak wiadomo – co nas nie zabije, to nas wzmocni! Mimo wielu trudności udało nam się przeprowadzić sporo wartościowych projektów. Moim ulubionym zawsze była i będzie Wampiriada. Dlaczego? Chyba dlatego, że niesie pomoc (daje życie!) największej liczbie osób. To podczas tej akcji w grudniu 2015r. po raz pierwszy odważyłam się oddać honorowo swoją krew. Mam też pamiątkę z tego dnia – zdjęcie wykonane tuż po donacji, które widzisz u góry 😀

♦ Przekonałam się jak działa marketing internetowy. Miałam okazję przez pół roku pełnić funkcję wiceprzewodniczącego NZS UTP ds. PR. Prowadziłam fanpage NZS UTP na Facebooku. To było moje ulubione zajęcie w tej organizacji. Jako, że jednym z wyznaczników zasięgu fanpage jest ilość polubień strony – udało mi się ją zwiększyć z 900 do ok. 1200, co uważam za bardzo dobry wynik. Znacznie wzrosły także ilości wyświetleń postów. Zwieńczeniem pełnionej przeze mnie funkcji było napisanie krótkiego poradnika PRowiec w NZSie – jak działać? To cenna wiedza, którą mogę wykorzystać w przyszłości do promowania mojego bloga na Facebooku.

♦ Miałam okazję być także grafikiem. Projektowałam naszą pierwszą NZSową ulotkę (którą ostatecznie wykonał Przemek z www.czarek.art.pl), kilka reklam a także liczne grafiki do postów na fanpage. Poznałam program online do obróbki zdjęć Canva, który teraz bardzo mi się przydaje do pracy nad blogiem.

 

W NZSie działałam przez cały pierwszy rok studiów. Co było potem? Zrezygnowałam. Chciałam zająć się czymś innym, spróbować czegoś nowego – chociażby zainteresować się jeszcze bardziej psychologią. Nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w tej organizacji i nie wykluczam, że w przyszłości tam powrócę, czas pokaże 😀

Jeżeli, Drogi Czytelniku
jesteś studentem
chciałbyś robić coś więcej
ale nie masz pomysłu co konkretnie
chciałbyś poznać pracę przy projektach
oraz nowych ludzi
studentów
firmy
lokalny rynek pracy
nabyć nowe umiejętności
i wykorzystać te, które już masz
to zachęcam Cię do dołączenia do tej organizacji.
Pamiętaj, nic nie tracisz, a zawsze możesz zyskać.

Jeżeli masz jakieś pytania odnośnie NZSu, pisz do mnie śmiało, chętnie na nie odpowiem 😉

Chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej o działalności NZS na naszej uczelni – zapraszam Cię na oficjalny fanpage NZS UTP oraz blog NZS UTP. Niedawno powstała strona Wampiriady NZS na Facebooku. Kliknij:

(powyżej zdjęcie mojego autorstwa, z którego jestem bardzo dumna :D)

 

 

Na koniec taka osobista refleksja. Długo nie mogłam się zdecydować czy ją tutaj zamieścić. Ogólnie NZS jest fajny, sporo ciekawych i wartościowych rzeczy tworzy, lecz w moim odczuciu jest bardzo ekstrawertyczny. Za bardzo. Dużo się dzieje w krótkim czasie, masa informacji, ogrom spraw do załatwiania, stres, ostra wymiana zdań. Zdecydowana większość członków to żywiołowi ekstrawertycy, którzy bardzo dużo działają i także dużo imprezują. Mi jako osobie spokojnej, nielubiącej kłótni i natłoku informacji czasem ciężko się pracowało. Nie nadążałam za takim szybkim tempem. Imprez nie lubię, niejednokrotnie szukałam wymówek, dlaczego nie chcę iść na kolejną „integrację”. Może to częściowo mój błąd, że nie mówiłam o swoich potrzebach wprost. Brakowało mi odwagi. Od czasu do czasu w naszym uczelnianym NZSie pojawiały się osoby charakterem podobne do mnie. Schemat był prawie zawsze podobny – taki ktoś prędzej czy później zrezygnował. Łącznie ze mną.

Uważam, że NZS powinien być bardziej wyrozumiały i otwarty dla wszystkich studentów – także spokojnych pracowitych mrówek, które mają w sobie ogromny potencjał, lecz są zagłuszane na zebraniach. Kochani NZSiacy, dajcie nam więcej swobody. Nie zmuszajcie do imprezowania. Zrozumcie, że najlepszy sposób integracji dla introwertyka to rozmowa w cztery oczy w spokojnym miejscu. Pozwólcie zgłaszać swoje pomysły po zebraniach w formie pisemnej. Nie wymagajcie zabierania głosu na forum grupy kiedy tego nie chcemy. Dajcie nam obserwować, bo to lubmy najbardziej. Gdy Ty, ekstrawertyku działasz, introwertyk obserwuje. Jest skupiony na wielu szczegółach, których Ty prawdopodobnie nigdy byś nie zauważył. Rozumie wiele mechanizmów, nad którymi nawet się nie zastanowisz. Nie oczekuj natychmiastowej odpowiedzi. Introwertyk myśli lepiej, gdy może zastanowić się nad danym zagadnieniem, lecz potrzebuje do tego ciszy i spokoju. Nie hałasu, nie zebrania, nie imprezy. Pamiętaj, jeżeli introwertyk się nie odzywa, nie oznacza to, że nie ma zdania czy nie ma pomysłu. Jest na odwrót. Ma własne zdanie i miliony pomysłów, które chciałby realizować, ale przeszkadza mu nacisk otoczenia na to, kim jest. Dlatego rezygnuje z pracy w organizacji i idzie własną ścieżką. Nie dlatego, że nie lubi ludzi. Dlatego, że ludzie nie zapewniają mu optymalnych warunków pracy i rozwoju. Nie akceptują. Nie pozwalają introwertykom BYĆ SOBĄ. Nie przyjdzie im do głowy, że ktoś na co dzień funkcjonuje inaczej. Naprawdę, NZS będzie jeszcze lepszą organizacją, gdy siły intro i ekstra połączą się. Gdy ekstrawertyk pozostanie ekstrawerykiem a introwertyk introwertykiem. Nie pseudoekstrawertykiem.

Ogólnie ten schemat jest obecny nie tylko w NZSie. Jest na co dzień w wielu domach, firmach, instytucjach, szkołach, uczelniach. Wbrew pozorom to poważny problem. Aby coś się zmieniło, potrzebna jest edukacja społeczeństwa. Bo świat to nie tylko ekstrawertycy. Jest jeszcze pozostałe 30 – 50% społeczeństwa wszystkich wrażliwych osób – to często wybitni piosenkarze, poeci, malarze, naukowcy. To również Twój sąsiad, kolega ze studiów, który zawsze wysłucha i doradzi, znajoma, która pisze piękne wiersze, kumpel fotograf i Kasia, która wiecznie chodzi z głową w chmurach. Oni wszyscy potrzebują swobodnej przestrzeni do działania.

Gdybym miała możliwość – obowiązkowo dla każdego wprowadziłabym pewną lekturę – Ciszej proszę… Siła introwersji w świecie, który nie może przestać gadać Susan Cain. To dzięki tej lekturze trochę bardziej poznałam siebie i zrozumiałam mechanizm, o którym tutaj piszę.

To tyle na dziś o NZSie, miłego wieczoru!

 

Zobacz także

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *